Wspólne życie bez ślubu to codzienność wielu par. Choć miłość nie potrzebuje dokumentów, to wspólne zakupy, kredyty i mieszkanie – już tak. Z punktu widzenia prawa konkubinat NIE jest tym samym co małżeństwo. Co to oznacza przy rozstaniu?
Jeśli planujesz wspólne inwestycje lub rozstajesz się z partnerem i dzielicie majątek – ten artykuł jest dla Ciebie.
W języku potocznym często słyszymy to stwierdzenie. Ale z perspektywy prawnej małżeństwo i konkubinat różnią się diametralnie. Po rozwodzie sąd może kompleksowo podzielić cały majątek – nieruchomości, ruchomości, pieniądze. Konkubenci mogą co najwyżej złożyć wniosek o zniesienie współwłasności konkretnej rzeczy – najczęściej mieszkania.
Potoczny „podział mieszkania” to w rzeczywistości zniesienie współwłasności – i tylko wobec tego, co wskażesz we wniosku. Nic więcej.
Najczęstszy scenariusz to wspólne mieszkanie kupione na kredyt. Przy rozstaniu jedno z Was chce je zatrzymać – ale musi spłacić drugą osobę. Co wtedy?
Najczęściej stosowany sposób: art. 212 Kodeksu cywilnego – sąd może:
Przyznać nieruchomość jednemu ze współwłaścicieli z obowiązkiem spłaty,
Zlecić jej sprzedaż (licytacja komornicza).
Sprzedaż przez komornika to najgorszy scenariusz – cena wywoławcza to tylko 3/4 wartości. Warto się porozumieć nawet kosztem kompromisów!
To gorący temat! Czy wartość kredytu pomniejsza kwotę, którą trzeba spłacić drugiej osobie?
Sądy miały różne podejścia. W 2008 r. mówiły: „Tak, uwzględnia się kredyt”. Ale w 2019 r. (uchwała III CZP 21/18) już: „Nie, chyba że są ku temu ważne powody”.
Choć orzeczenie dotyczyło małżeństwa, wpływa też na konkubinat – zwłaszcza jeśli nie ma jasnego stanowiska obu stron.
Zdarza się, że jeden z partnerów spłaca kredyt po rozstaniu, choć nie korzysta z nieruchomości. Czy ma prawo dochodzić zwrotu? Tak – ale trzeba to udowodnić i zrobić to formalnie.
Lodówka, pralka, sofa, telewizor… Zwykle po latach trudno ustalić, kto i za ile co kupił. Małżeństwo chroni tzw. domniemanie wspólności majątkowej – ale konkubinat nie.
W sądzie liczą się dowody: paragony, faktury, świadkowie. Jeśli ich brak – spór może być nierówny.
Po rozstaniu partnerzy czasem „dzielą się” majątkiem bez porozumienia – np. zabierając telewizor, wyprowadzając się z kanapą lub pustym kontem. Taka „samowolka” może zostać potraktowana jako kradzież lub przywłaszczenie.
U małżonków sprawa wygląda inaczej – tam sąd bada przynależność do majątku wspólnego. W konkubinacie trzeba dowieść, co do kogo należało.
Zbyt długie zwlekanie z uregulowaniem spraw majątkowych może mieć negatywne skutki:
brak dowodów,
przedawnienie roszczeń,
konieczność kosztownego postępowania.
Sprawy o zniesienie współwłasności to procesy złożone, emocjonalne i wymagające dowodowo.
W razie pytań zapraszam do kontaktu.




